Maskarada w Moguncji

Autor: Karol May

szukając stosownych słów, dodał po chwili:
— Słyszałem, że brał pan dziś udział w polowaniu?
Von Platen od razu zorientował się, że minister ma na myśli pojedynek. Odpowiedział więc:
— Według rozkazu, ekscelencjo!
— Niestety, dowiedziałem się — mówił minister — że przebieg polowania był fatalny. Dwaj panowie zapomnieli, że z bronią należy obchodzić się ostrożnie.
— W istocie, ekscelencjo. Wprawdzie nie są ranni śmiertelnie, ale według orzeczenia lekarza stracili zdolność do służby.
— To rzecz godna ubolewania. Poinformowano mnie, że poszkodowani są sobie sami winni. Czy sprawa nabrała rozgłosu?
— Jestem przekonany, że wręcz przeciwnie, ekscelencjo.
— Pragnę więc, aby zachowano ją w najgłębszej tajemnicy. Uda się pan natychmiast do uczestników polowania, aby im w moim imieniu surowo nakazać milczenie. Obaj ranni zapewne nie zamierzają opuścić swoich pokojów, ale ponadto żądam, aby nie przyjmowali wizyt; nikt nie powinien wiedzieć, w jakim są stanie. Mają się tak zachowywać, jak gdyby byli skazani na areszt domowy. Udaję się na audiencję do jego


Strony: