Maskarada w Moguncji

Autor: Karol May

podporuczniku. Pański przyjaciel jest interesującym człowiekiem. Myślę, że czeka go świetna przyszłość. Ale jak zamierza uniknąć następstw nieszczęsnego pojedynku?
— Uniknąć? Unger nie jest tchórzem! Na pewno zamelduje o wszystkim przełożonym, choć nie on powinien odpowiadać za to, co się wydarzyło.
— Zdaje się, że ufa mu pan całkowicie?
— Bywają ludzie, którzy z miejsca zdobywają powszechne zaufanie. Do takich właśnie zaliczam Ungera.
— Mimo to sytuacja jest nader przykra. Proszę więc pana, abyś nie wspominał nikomu, co było treścią naszej rozmowy.
W tym momencie drzwi do drugiego pokoju zostały zamknięte. Małżonka ministra łaskawie pożegnała podporucznika. Skłoniwszy się głęboko, wyszedł. Ledwie zrobił dwa kroki, służący poprosił go do ministra.
Wszedł do gabinetu. Minister czytał — albo udawał, że czyta — jakieś akta. Odłożył je natychmiast, podniósł się i uśmiechnął łagodnie. Obejrzawszy od stóp do głów młodego oficera, powiedział życzliwie:
— Kazałem pana wezwać, aby obarczyć go ważną misją, panie von Platen — i jak gdyby


Strony: