Maskarada w Moguncji

Autor: Karol May

opowiedzieć jego żonie o wszystkim, a minister wysłucha tego z ukrycia i będzie mógł powziąć decyzję. Okoliczność, że wezwano jego, sekundanta Kurta, kazała dobrze wróżyć młodemu huzarowi.
— Powiadają, że zna pan podporucznika Ungera? — zaczęła ministrową.
— Mam honor być jego przyjacielem.
— A więc dobrze mnie poinformowano. Pozwoli pan, że będę mówiła wprost. Ten podporucznik pojedynkował się dzisiaj rano?
— Owszem, nie proszono mnie o dyskrecję.
— Z kim?
— Ze swoim podpułkownikiem i z podporucznikiem von Ravenowem z tego samego szwadronu.
— A z jakim wynikiem?
— Von Ravenowowi odciął prawą rękę, pułkownikowi zmiażdżył dłoń. Obaj przeto nie mogą dalej pełnić służby.
— Mój Boże, co za nieszczęście. Ale proszę o szczegóły poprzedzające te wypadki.
Von Platen opowiedział o zmowie oficerów, o przyjęciu, jakiego doznał Kurt, o oburzającym stosunku do niego i o męskiej reakcji Ungera. Mówił prawdę i nie rzucił najmniejszego cienia na przyjaciela. Kiedy skończył, ministrowa powiedziała:
— Dziękuję panu, panie


Strony: