Maskarada w Moguncji

Autor: Karol May

już nie śpi. A kiedy zobaczyła, że posłanie jest nietknięte, zdumienie jej nie miało granic.
— Mój Boże, panienka wcale nie spała!
— Nie — potwierdziła. — Przynieś mi czekoladę. Tylko się pospiesz, bo zaraz wyjeżdżam.
Była punktualnie ósma, gdy służący pomógł Różyczce wsiąść do powozu.
— Do ministra wojny — rzuciła stangretowi.
Jego ekscelencja spał jeszcze. Musiała poczekać w salonie. Kiedy się obudził, zameldowano mu, że niejaka panna Sternau ośmieliła się go niepokoić o tak wczesnej porze. Minister dobrze znał to nazwisko. Ubrał się szybko i kazał wprowadzić dziewczynę do gabinetu.
Służący w przedpokoju słyszał najpierw, że interesantka opowiada coś długo ze swadą, a potem nastąpiła ożywiona rozmowa. Panna Sternau opuściła gabinet z rozpromienioną twarzą, jego ekscelencja zaś kazał natychmiast sprowadzić podporucznika von Platena z huzarów gwardii.
Kiedy Różyczka wróciła do domu, zastała domowników przy śniadaniu.
— Gdzie byłaś? — spytała matka.
Gdy wyznała, że u ministra, zasypano ją pytaniami. Chcąc nie chcąc, musiała


Strony: