Maskarada w Moguncji

Autor: Karol May

nie.
— Pocałunkiem?
— Tak.
Stała przed nim wzruszona. Położyła mu rękę na ramieniu i rzekła:
— Drogi Kurcie! Jak mogłabym nie być z ciebie zadowolona? Przecież dla mnie narażałeś życie! Dlatego pragnę wykupić talizman, jeśli tego sobie życzysz.
Wyjął spod munduru kokardkę i podał jej.
— Oto on, Roseto.
— A oto pocałunek.
Zarzuciła mu ręce na szyję, zbliżyła usta do jego warg i delikatnie pocałowała.
— To ma być pocałunek?
— A niby co to było? — roześmiała się.
— No, pocałunek, ale taki, jakim się na przykład całuje ciotkę, która ma szpetny, długi nos i kilka brodawek na nim.
— Czy wiele ciotek całowałeś, że wiesz tak dobrze?
— O, nie! Stare ciotki całuje się niechętnie.
— A kogo chętnie?
— Młode, śliczne Różyczki.
— Co ty wygadujesz? Muszę cię za to ukarać. Nie chcę wcale tego talizmanu. Bierz go sobie z powrotem!
Chwycił kokardkę, położył ją na stole i rzekł z poważną miną:
— W tak doniosłych sprawach, jak zwracanie talizmanu trzeba postępować uczciwie i


Strony: