La Pendola

Autor: Karol May

— A właśnie przypływa nasz angielski sprzymierzeniec.
Torpedowiec zarzucił kotwicę tuż przed statkiem Landoli.
— Brawo! — zawołał kapitan do Sternaua. — Zniszczył ich pan niemal doszczętnie.
— Zabiłem czterech oficerów. Proszę tylko uważać, bo pod pokładem powinien być jeniec.
— Dobrze.
Strzał armatni z okrętu stanowił rozkaz dla „La Pendoli”, żeby wywieszono flagę. Po chwili podniesiono banderę hiszpańską.
— Co to za statek? — zapytał dowódca torpedowca.
— „La Pendola”. Właścicielem jest kapitan Landola.
— Ilu ludzi na pokładzie?
— Dwudziestu czterech.
— Marsz na mój okręt! Wszyscy, co do jednego!
„La Pendola” była zgubiona: nie miała steru. Jedynym ratunkiem dla załogi mogła być ucieczka. Toteż piraci spuściwszy łodzie na morze, zamiast płynąć do torpedowca, zaczęli wiosłować w kierunku Jamajki. Nie zabrali nic ze statku, pragnęli tylko ocalić życie. Sternau puścił się za nimi w pogoń. Widząc, że na łodziach nie ma jeńca, dwie łodzie zatopił, dwie zaś pozostałe posłał na dno torpedowiec. Nikt żywy z nich


Strony: