La Pendola

Autor: Karol May

Franciszek.
— Ani ja — dodał Ignacy.
— Do pioruna! A więc to naprawdę ty strzelałeś? Powiedz mi, szelmo, w jaki sposób wpadłeś na pomysł celowania właśnie w tamtą stronę?
Ludwik bardzo się zawstydził. Ponadto żal mu było dobrego, doświadczonego psa myśliwskiego.
— Diabelska sprawa! Co to będzie, gdy się kapitan ewentualnie dowie, że uśmierciłem Waldinę?
— No, trzeba obejrzeć lisa.
Podeszli do zabitego zwierzęcia, odganiając psy. Było stare i zapewne doświadczone. Kula Kurta trafiła je w samą głowę.
— To ci strzał! — pochwalił Ludwik. — Jesteś nie lada zuch! Mając osiem lat zabijasz lisa, gdy ja, stary koń, kładę trupem tylko psa. Zasłużyłem na kilkudniową pakę. Ale muszę cię, chłopcze, wynagrodzić i udekorować po myśliwsku.
Według zwyczaju, temu spośród myśliwych, który położy jakieś rzadkie, szlachetne zwierzę, wpina się do kapelusza kawałek gałęzi. Ludwik ułamał gałązkę i chciał ją wetknąć za kapelusz chłopca, ale Kurt cofnął się raptownie.
— Nie potrzebuję tej nagrody. Mówiłeś mi przecież zawsze, że to nagroda


Strony: