La Pendola

Autor: Karol May

zawołał:
— Hola, chłopcze! Do jakiego statku należysz?
— Do amerykańskiego. Stoi tam — odpowiedział szybko, wskazując na statek, obok którego szedł przed chwilą.
— No, no — w głosie nieznajomego czuć było powątpiewanie. — Odnoszę wrażenie, że cię widziałem na innym statku. Czy byłeś w Funchal?
— Tak.
— Kiedy?
— Przed wielu laty. Służyłem na pewnym statku francuskim.
— Więc znasz chyba „Mather Dry”, taką wysoką, szczupłą kobietę?
— Nie pamiętam. To był tak dawno temu…
— A mnie się wydaje, że widziałem cię tam niedawno. Czy słyszałeś coś kiedyś o „Jeffrey Matthew”?
— Nie.
— W takim razie mylę się chłopcze. Widać jesteś podobny do kogoś, kto służył na „La Pendoli”.
— Nie znam tego statku. Zresztą nie mam czasu. Żegnam pana. Oddalił się szybko, ale na jednym z ulicznych rogów przystanął i obejrzał się. Nieznajomy szedł za nim. Nie chcąc narażać się na niebezpieczeństwo, korsarz udał się prosto do łodzi i odpłynął czym prędzej.
Nieznajomym, który spłoszył posłańca Landoli,


Strony: