La Pendola

Autor: Karol May

zaczął uciekać, zniszczywszy jeszcze na pożegnanie prawą burtę statku kupieckiego.
Na ocalonym statku rozległy się radosne okrzyki. Jacht zbliżył się do niego. Sternau i Unger weszli na pokład.
— Dziękuję panom za pomoc — rzekł kapitan, ściskając im ręce. — Wasz jacht to prawdziwy bohater.
— I pański statek spisał się dzielnie.
— Spełniłem tylko swoją powinność. Ciekaw jestem, czy ten pirat zechce mnie znowu zaatakować.
— Chyba nie, bo miałby sprawę i z nami.
— Wygląda na to, że zamierza pan mi towarzyszyć.
— Nie panu, ale jemu. Szukam go od dawna i teraz nie wypuszczę z rąk.
— To znaczy, że ma pan z nim jakieś porachunki?
— Tak. Czy zechce mi pan wyświadczyć pewną grzeczność?
— Chętnie.
— Niech pan zamelduje we wszystkich portach, że walczył pan ze statkiem „Lion”, którego kapitanem jest niejaki Grandeprise. Niech pan doda, że statek ten nazywa się teraz „La Pendola”, a kapitan ukrywa się pod fałszywym imieniem i nazwiskiem Enrique Landola. W ten sposób będzie go łatwiej schwytać. Co do mnie, to pozornie płynąc za


Strony: