La Pendola

Autor: Karol May

ją na wylot. Większość załogi została zabita, ster połamany na kawałki. Łódź zaczęła tonąć. Ci, co jeszcze żyli, wyskakiwali do wody. Podpłynęła druga, aby ich ratować. Celny strzał i ją zatopił.
— Znakomicie! — wołał Unger. — Zasypać ich kartaczami, aby nie mogli dostać się na pokład.
Landola pienił się ze złości. Stał przy sterze i wrzeszczał na całe gardło:
— Rzucać granaty ręczne! Rozerwiemy tę pchłę na drobne kawałki!
Wtedy Sternau krzyknął z mostka kapitańskiego:
— Enrique Landola! Witam cię w imieniu Gasparina Corteja z Rodrigandy.
Korsarz zbladł.
— Rzucajcie granaty! — ryknął głośniej. — Żeby nam ten łotr nie umknął!
„Roseta” odpłynęła na taką odległość, aby nie mogły jej dosięgnąć granaty ręczne. Ale teraz groziły jej armaty. Unger podprowadził więc jacht w kierunku steru korsarza tak, by był on w zasięgu jego przedniej armaty. Widząc ten manewr Landola podniósł żagle, chcąc zaatakować „Rosetę” z bliska.
Stetek angielski również nie próżnował, choć szkody odczuł dotkliwie. Landola wzięty w dwa ognie


Strony: