La Pendola

Autor: Karol May

jeszcze. Sądząc po żaglach, powinien to być statek kupiecki.
Wyszli na pokład i spojrzeli przez lunety. Po kilku minutach stwierdzili, że trój masztowiec żegluje tak samo jak oni w kierunku południowym. Płynęli jednak szybciej, gdyż mieli pomyślny wiatr i mogli rozpiąć żagle. Nagle usłyszeli z bocianiego gniazda na poły przerażony, na poły zdumiony okrzyk Murzyna.
— Co się stało? — zawołał Sternau.
— Jeszcze jeden statek! Tu, na zachodzie. Ale nie widzę go dokładnie. Żagle ma chyba czarne.
— Czarne? — powtórzył Unger. — W takim razie to statek Landoli. Skierował lunetę w stronę wskazaną przez Murzyna i zobaczył ów drugi statek, pełną parą prujący fale w kierunku pierwszego. Istotnie łopotały nad nim ciemne żagle.
— Tak, to on — powiedział poruszony.
— Na pewno pan się nie myli?
— Nie, doktorze, ten Landola to sprytna sztuka. Ma podwójne żagle. Gdy wpływa do portu, wywiesza białe, na otwartym zaś morzu czarne. Wymaga to dużej pracy i zachodu, ale mu się opłaca. Płynie teraz prosto w kierunku statku kupieckiego, który zauważyliśmy wcześniej. Z pewnością


Strony: