La Pendola

Autor: Karol May

czasu zamierzał przystąpić do ostatecznego rozwiązania i wyświetlenia zagadki rodu Rodrigandów.
Prokurator nie zasypiał gruszek w popiele. Dzięki stosunkom w Berlinie i Londynie zdołał po kilku tygodniach dowiedzieć się, że „La Pendola” była niedawno w pobliżu Wyspy Świętej Heleny. Stamtąd wypłynęła w kierunku Kapsztadu.
Z końcem czwartego tygodnia Sternau opuścił Reinswalden w towarzystwie Ungera, zostawiając żonę pod opieką nadleśniczego. Pożegnanie doktora z żoną było wzruszające. Roseta nie mogła oderwać się od męża; ściskała go czule i głośno płakała. Gdy Sternau odjechał, zostali przy niej don Manuel, Alimpo i Elvira. Hrabia w milczeniu całował córkę, Elvira zaś wciąż powtarzała:
— Niech pani nie płacze. Pan wkrótce wróci, to samo mówi mój Alimpo.
Na podwórzu stali Ludwik i Kurt. Malec płakał, Ludwikowi łzy również kręciły się w oczach, za wszelką jednak cenę pragnął je ukryć przed chłopcem.
— Czego beczysz, nie należy ewentualnie być płaksą — strofował Kurta.
— Przecież i ty płaczesz.
— Ja płaczę? Co za głupstwa! To tylko pot


Strony: