La Pendola

Autor: Karol May

widzenia, kapitanie, odchodzę.
— Poczekaj, już idę.
Kapitan rzucił pędzel Ludwikowi i pospiesznie wyszedł z sali. Przed drzwiami stał Kurt. Przez lewe ramię miał przewieszoną dubeltówkę, na prawym zaś coś w rodzaju żelaznej tarczy, w której wykuto tygrysa. Nadleśniczy zapytał:
— Więc to jest ten tygrys, którego chcesz zabić?
— Tak. Ładny, prawda?
— Skąd go masz?
— Prokurator dał mi go na Boże Narodzenie.
— Skąd ten człowiek wpadł na podobny pomysł? Dlaczego cię obdarowuje?
— Może dlatego, że go wtedy nie zabiłem?
— No, no, może. Ale dlaczego mnie wywołałeś?
— Bo chcę iść do lasu i strzelać do tygrysa, a pan musi pójść ze mną i mi pomóc.
— Nie mam właściwie czasu.
— W takim razie pójdę sam i dam sobie jakoś radę. Doktor Sternau opowiadał mi o polowaniach na dzikiego zwierza. Muszę zostać takim samym wielkim myśliwym jak on.
— Masz jeszcze na to wiele czasu.
— Ale dziś chcę spróbować. Niech pan pójdzie ze mną, mój drogi, kochany kapitanie.
Kapitan nie umiał odmawiać malcowi i wkrótce


Strony: