La Pendola

Autor: Karol May

go wczoraj. Dziś wezmę moje jamniki i pójdę jeszcze raz.
— Czy mogę iść z tobą?
— Dobrze, ale jeżeli mama pozwoli.
— Zaraz zapytam.
Jak strzała pobiegł do matki, która zajęta była karmieniem drobiu na podwórzu. Wpadł między ptactwo i nie stropiony tym, że rozegnał je na cztery strony, zawołał:
— Mamo, mamo, zabiję go!
— Kogo?
— Lisa, który porywa nasze kury. Ludwik go wytropił. W dębinie. Ma się dzisiaj z nim rozprawić. Czy mogę pójść razem z nim?
— Jeżeli Ludwik zechce cię zabrać… Dzieciak już był w sieni.
— Właściwie Ludwik mi niepotrzebny. Takiemu lisowi sam dam radę.
Po chwili wybiegł z dubeltówką przewieszoną przez ramię. Była robiona na zamówienie. Chłopiec dostał ją od nadleśniczego jako podarek urodzinowy. Na swoje osiem lat, niezwykle rozwinięty zarówno fizycznie, jak umysłowo, umiał również doskonale strzelać.
— A więc idę — zwrócił się do matki.
Ucałowała go na pożegnanie. Ludwik oraz kilku myśliwych czekało na chłopca przed zamkiem. Towarzyszyła im cała sfora jamników.
Był pogodny,


Strony: