La Pendola

Autor: Karol May

Jeżeli kupię jacht, nie będzie pan wprawdzie jego właścicielem, ale kapitanem, a to już coś. No, a teraz odchodzę. Muszę przemyśleć to wszystko. A więc do widzenia.
— Do widzenia.
Po południu przyjechał na zamek prokurator. Odwiedził najpierw mieszkanie Ungerów, gdzie zostawił podarunek świąteczny dla Kurta, którego bardzo polubił. Po chwili zjawił się u Sternaua. Doktor przyjął go bardzo serdecznie.
— Przynosi pan jakieś wiadomości?
— Tak. Cieszę się, że mogę się nimi podzielić bezpośrednio przed świętami.
Zapaliwszy cygaro, prokurator mówił:
— Zasięgnąłem informacji o rodzinie Rodrigandów. Identyczność hrabianki została ustalona. Według oświadczenia poselstwa hiszpańskiego nie może być mowy o tym, aby utraciła swe dziedzictwo. Ponadto wysłałem jednego z najzdolniejszych detektywów do Barcelony.
— Wielka to uprzejmość z pańskiej strony. Koszty oczywiście poniosę.
— O tym później. Poleciłem detektywowi mieć oko na zamek Rodrigandów.
— Doskonale, gdyż don Manuel chce tu zostać dopóty, dopóki poszukiwania jego syna nie przyniosą


Strony: