La Pendola

Autor: Karol May

Kurta?
— Zgadł pan. Dzisiaj przyjechałem do domu.
— Czy pan chce ze mną mówić jako z lekarzem?
— Nie. Sprawa dotyczy pańskiego pobytu w Hiszpanii.
— A więc był pan w Hiszpanii?
— Nie. Ale podczas mojej ostatniej podróży morskiej dowiedziałem się przypadkiem o czymś, co moim zdaniem może mieć dla pana duże znaczenie.
— Siądźmy tu na ławce i pogadajmy. Unger zaczął:
— Przybyliśmy do portu w Nantes. Obok nas cumował statek kapitana Landoli, „La Pendola”. Landola mówił, że jest kupcem, ale wkrótce przekonałem się, że to zwykły zbój morski, pirat. W małej tawernie portowej podsłuchałem przypadkiem rozmowę dwóch marynarzy. Opowiadali sobie, jak to z polecenia niejakiego Gasparina Corteja porwali człowieka i ten człowiek jest na ich statku.
Sternau słuchał z wytężoną uwagą. Po ostatnich zaś słowach Ungera zawołał w najwyższym podnieceniu:
— Nie ma pan pojęcia, czym dla mnie jest pańskie opowiadanie! A więc kapitan statku nazywa się Enrique Landola?
— Tak. Idę o zakład, że imię jego statku zmieniono dla niepoznaki. „La Pendola” to


Strony: