La Pendola

Autor: Karol May

dlaczego? Chyba nie z powodu człowieka, którego uprowadzono z zamku?
— Tego nie wiem. Chociaż słyszałem od pani Sternau, że ktoś z zamku istotnie zaginął. Zdaje mi się, że jakiś porucznik huzarów.
— I nie wiadomo, co się z nim stało?
— Doktor Sternau przypuszcza, iż porwano go na jakiś statek.
— Do licha! Jak się nazywa ten statek? Czy przypadkiem nie „La Pendola”?
— Nie wiem.
— Nie znasz żadnych bliższych szczegółów? Pani Unger zamyśliła się.
— Czekaj, czekaj — rzekła po chwili. — Podobno jakiś adwokat czy notariusz maczał w tym palce. Nazwiska nie pamiętam, brzmi obco.
— Gasparino Cortejo?
— Tak, tak. Ale skąd ty znasz to nazwisko?
— Opowiem ci o tym później. Teraz muszę porozmawiać z doktorem.
Unger wyszedł. Niedaleko domu spotkał Sternaua, wracającego ze spaceru po lesie. Uchyliwszy sombrero, które stale nosił, nawet w ojczyźnie, zapytał:
— Przepraszam, czy pan jest doktorem Sternauem?
— Tak.
— Chcę panu udzielić pewnych informacji. Czy ma pan chwilę czasu?
— Tak. Jest pan ojcem małego


Strony: