La Pendola

Autor: Karol May

uważać za udzielnego księcia.
Kapitan zadzwonił. Wszedł Ludwik.
— Ludwiku!
— Słucham, panie kapitanie.
— Wyprowadź tego pana. I to już!
— Rozkaz, panie kapitanie — odpowiedział Ludwik, po czym wziął rzekomego komisarza pod ramię i sprowadził ze schodów. Na dole stało kilku służących. Widząc, co się dzieje, pomogli starszemu koledze: komisarz opuścił dom z szybkością pośpiesznego pociągu.
Znalazłszy się poza obrębem zamku, zacisnął pięści, przysięgając nadleśniczemu zemstę.
Na dziedzińcu bawił się Kurt, ubrany w piękny zielony strój myśliwski.
— Ludwiku — zapytał — dlaczego wyrzuciłeś tego człowieka? Co on zrobił?
— Obraził pana kapitana.
— A niech go…! Zasłużył na dobrą porcję śrutu! Zastrzelę każdego, kto obraża pana kapitana.
Ludwik nie dając poznać po sobie, że jest zadowolony z odwagi malca, powiedział surowo:
— Do ludzi nie wolno strzelać. Ale mógłbyś na przykład strzelić do lisa.
— Do lisa? — uradował się chłopiec. — Gdzie on jest?
— Niedaleko stąd, w dąbrowie. Wytropiłem


Strony: