La Pendola

Autor: Karol May

Przyszedłeś tu, aby się ze mną kłócić?
— Nie, tylko proszę, by ich pan wypuścił. Nie zrobili przecież nic złego.
— A jeżeli ich nie wypuszczę?
— Zastrzelę pana.
— To wtedy i ty zostaniesz aresztowany.
— Nieważne. Będę w więzieniu razem z nimi.
— A oszczędzisz mnie, jeżeli ich uwolnię?
— Nawet bardzo panu podziękuję.
— To ładnie z twojej strony. Ponieważ jesteś dzielnym chłopcem, spełnię twe życzenie.
— Natychmiast?
— Oczywiście.
— Wiedziałem, że tak się stanie! Niech mi teraz Ludwik jeszcze raz powie, że to niebezpieczne jechać do miasta i grozić prokuratorowi!
— No, niewiele brakowało, by miał rację… Ale kapitan i doktor Sternau byli zadowoleni z niewoli. Bardzo im się podobała. Czy mam ci pokazać, gdzie są i co robią?
— Tak, proszę.
— Chodź za mną.
Wprowadził chłopca do swojej kancelarii. Obaj panowie zdumieli się na widok Kurta. A i on nie mógł się nadziwić, kiedy zobaczył, że siedzą w fotelach i spokojnie ćmią cygara.
— Do stu furgonów diabłów, co ty tu robisz?! —


Strony: