La Pendola

Autor: Karol May

jeżeli uzna je za wskazane. Pójdę z panem do niego. I na tym się kończy pańska rola.
— Ja zaś — dodał nadleśniczy — nie wpuszczę nikogo do swego mieszkania bez względu na to, kto to będzie.
Komisarz postanowił nie przeciągać struny.
— A więc — zwrócił się do Sternaua — pojedzie pan ze mną do prokuratora? W takim razie proszę do powozu.
— O, nie! Nie jestem zbrodniarzem, więc eskorta zbyteczna. Mam nadzieję, że pan kapitan da mi jakiś pojazd. Aby mnie nie stracić z oczu, może pan jechać za mną swoim powozem.
— Zaraz każę zaprzęgać, kuzynie — rzekł nadleśniczy. — Pojadę razem z panem. Prokurator, który podpisał ten papier, jest moim dobrym znajomym. Mam nadzieję, że nas nie zje.
Wkrótce przybyli do Moguncji. Wysiadłszy przed sądem, kazali się zameldować u prokuratora. Gdy weszli do jego kancelarii, komisarz oświadczył sucho:
— Oto Sternau.
— Doskonale — ucieszył się prokurator. — A, to pan, kapitanie? Czemu mam zawdzięczać tę miłą niespodziankę?
— Jestem tu po to, żeby swego kuzyna, doktora Sternaua, przedstawić nieco inaczej,


Strony: