La Pendola

Autor: Karol May

zameldował komisarza.
— Niech wejdzie — powiedział Rodenstein. — A gdzie są policjanci?
— Obsadzili wszystkie wyjścia.
— Dobrze, wprowadź komisarza.
— Witam, witam pana nadleśniczego. Dzień dobry — rzekł komisarz sarkastycznie.
— Dzień dobry — brzmiała grzeczna odpowiedź. — A więc nauczył się pan, jak się należy witać? Pojętny pan. Może jeszcze będą z pana ludzie.
— A może i ja udzielę panu pewnej nauki. Czy i dziś zechce mnie pan stąd wypędzić?
— Tak, jeżeli i dziś nie ma pan dowodów.
— Postarałem się o nie. Niech pan czyta — podał nadleśniczemu złożony papier.
— Nie jestem pańskim sługą, mój panie — obruszył się Rodenstein. — Niech pan sam głośno przeczyta to pismo.
Kiedy przedstawiciel władzy to zrobił, nadleśniczy odezwał się:
— A więc dobrze. Prokurator prosi, żebym udzielił panu informacji i był mu pomocny. Czym mogę służyć?
— Czy doktor Sternau jest tutaj?
— Tak. Przecież pan go już widział. Przybył wczoraj.
— Sam czy w towarzystwie?
— Przywiózł ze sobą niejakiego


Strony: