La Pendola

Autor: Karol May

panie kapitanie. — Matołku, pies nie jada przecież kuł.
— Panie kapitanie, jestem ostatnim osłem. Nie miałem odwagi się przyznać, ale powiem teraz prawdę: to moja kula.
— Do kroćset! Czy pies dostał wścieklizny, żeś go musiał zabić?
— Nie, to ja się wściekłem i zabiłem psa zamiast lisa.
— To tak? Stary strzelec położył psa, a mały smarkacz ubił lisa!
— Więc pan kapitan już wie? Nie zasługuję na nic więcej, jak na wydalenie ze służby.
— Wyrzuciłbym cię bez wahania, ale musiałem dać słowo temu spryciarzowi Kurtowi, że cię nawet nie wyłaję.
— Kurtowi? A to dobry chłopak! Tego mu ewentualnie nie zapomnę.
— No, mam nadzieję. Myślał tylko o tym, aby ci oszczędzić przykrości. Gdzie jest Waldina?
— Pochowałem ją w ogrodzie ze wszystkimi honorami. Była ich warta.
Zanim kapitan zdążył odpowiedzieć, wjechał na podwórze powóz, w którym siedział komisarz policji wraz z trzema uzbrojonymi policjantami. Nadleśniczy udał, że nie widzi nieproszonych gości, odwrócił się na pięcie i poszedł do kancelarii. Po chwili wszedł tam Ludwik i


Strony: