La Pendola

Autor: Karol May

leśniczówce. Wieczorem Sternau opowiedział raz jeszcze, już ze wszystkimi szczegółami, o swoich przygodach w Hiszpanii.
Alimpo i Elvira pozostali przy chorych. Razem z nimi siedział tam do późnego wieczora Kurt, któremu ta para przypadła do serca. Chłopak umiał nieco po francusku i cieszył się ogromnie, że może porozumiewać się w tym języku.
Następnego dnia pierwszy wstał nadleśniczy. Ubrawszy się, wyszedł na podwórze, gdzie znalazł Ludwika zajętego karmieniem psów.
— Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem… Brak jednego. Co ty na to?
— Panie kapitanie, ja, ja… — Strach odebrał mu mowę.
— Mówże, do licha! — rozkazał kapitan.
— Ja… Brak jednego psa…
— Przecież już to powiedziałem. Którego?
— Waldiny. Zdechła, po prostu zdechła…
— Zdechła? Do diabła! Była przecież zupełnie zdrowa.
— Była, była…
— Wyduś wreszcie! Co się z nią stało? Przejadła się, czy co?
— Tak, panie kapitanie, właśnie… przejadła się ewentualnie…
— A czymże się przejadła?
— Przejadła się… kulą,


Strony: