La Pendola

Autor: Karol May

zastosować antidotum?
— Nie — odparł Sternau. — W Paryżu podczas drogi nie miałem ani odpowiednich warunków, ani odpowiedniej opieki dla chorych.
— Ale ma pan nadzieję, że uda się ich wyleczyć?
— Tak, chociaż trucizna rozeszła się po całym organizmie. Natychmiast przystąpię do kuracji. A więc, panie kapitanie, jedziemy?
— Kapitan zapłacił rachunek, po czym odjechali. Na jednej z głównych ulic miasta powóz kapitana zrównał się z powozem doktora, tak że można było spokojnie rozmawiać.
— Kuzynie — powiedział w pewnej chwili kapitan — niech pan popatrzy w prawo. Czy pan widzi tego człowieka w szarym płaszczu?
— Z parasolem pod pachą? Kto to taki?
— Sam pan książęcy komisarz policji. Zauważył nas z pewnością i założę się, że go wkrótce zobaczymy w leśniczówce. Domyślił się zapewne, że pan jest doktorem Sternauem.
I tak było w istocie.
Komisarz zatrzymał się na widok przejeżdżających powozów. Kiedy minęły go, udał się pośpiesznie do swego biura.
Po niedługim czasie całe towarzystwo przybyło do Reinswalden i rozgościło się w


Strony: