La Pendola

Autor: Karol May

/> Usłyszawszy swoje nazwisko, Alimpo skłonił się nisko i rzekł:
— Mira! Soy Juan Alimpo y esta mi buena Elvira (jestem Alimpo, a to moja poczciwa Elvira).
— Do kroćset bomb i kartaczy, nie rozumiem ani słowa po hiszpańsku — rozzłościł się nadleśniczy.
— Może pan mówi po francusku? — spytał Sternau.
— Niewiele.
— Ta para zna trochę francuski. Wejdźmy do pokoju.
Oczom przybyłych przedstawił się smutny widok. Przed kanapą klęczała Roseta. Na jej pięknej twarzy malował się dziwny, jak gdyby nieziemski wyraz.
— To straszne — mruknął kapitan. — Warto by tych łotrów przypiec na żywym ogniu. Ale za to nieborakom będzie u mnie jak w raju.
— Mój Boże! — jęknęła pani Sternau, zalewając się łzami. — Biedne, biedne dziecko.
Helena podeszła do kanapy i uklękła obok Rosety, tuląc ją do siebie. Potem wraz z matką usadowiła się hrabianka na krześle, ale po chwili ta znowu uklękła.
Hrabia Manuel siedział obok niej. Mimo że wyglądał nie najgorzej, spojrzenie jego pustych oczu sprawiało ponure wrażenie.
— Pan jeszcze nie próbował


Strony: