La Pendola

Autor: Karol May

Przybywszy do Paryża, udałem się do ambasady. Tam opowiedziałem całą historię. Pouczono mnie, jak mam się zachowywać w Niemczech, żeby nie narazić się na nieprzyjemności, i w jaki sposób mam zabezpieczyć dziedzictwo hrabianki.
— Gdzie jest hrabianka? Czy jeszcze chora?
— Po przekroczeniu granicy niemieckiej zastosowałem się do instrukcji udzielonych mi w Paryżu. Zrobiłem doniesienie karne do Hiszpanii. Potem przyjechałem z moim towarzyszem do Moguncji i tam ją zostawiłem.
— A więc są w Moguncji?! — wykrzyknął kapitan. — Do stu diabłów, dlaczego w Moguncji? Czy jestem człowiekiem bez serca, hę? Czy mam tu za mało pokojów, za mało chleba? Jeżeli pan nie sprowadzi z Moguncji tych ludzi, i to zaraz, pojadę tam sam, a w dodatku sprzątnę panu sprzed nosa tę bogatą hrabiankę. Czy macie państwo bagaż ze sobą?
— Tak.
— Duży? Zmieści się na jednym wozie?
— Sądzę, że tak.
Nadleśniczy otworzył okno i zawołał:
— Janie! Zaprzęgać do dwóch powozów. I do jednego wozu drabiniastego. Za kwadrans jedziemy do Moguncji.
— Ależ, panie kapitanie… — usiłował


Strony: