La Pendola

Autor: Karol May

powiedział:
— To rzeczywiście twoja kula, z twojej dubeltówki. Co za wspaniały strzał! W sam środek głowy. Chodź tu do mnie, niech cię wytargam za uszy, ty łotrze.
Objął chłopca i ucałował gorąco. Po chwili Kurt zapytał:
— Więc pan kapitan zadowolony ze mnie?
— Tak, hyclu. Bardzo.
— W takim razie proszę o ten rewolwer, który mi pan dawno przyrzekł.
— Dobrze, zaraz go dostaniesz.
Wyciągnął z szuflady biurka pudełko i podając chłopcu, rzekł:
— Masz, weź sobie. To wspaniały rewolwer, wykładany srebrem. Naboje są tam także. Ludwik nauczy cię obchodzenia się z tą bronią.
Chłopiec chwycił leśniczego za uszy i przyciągnąwszy do siebie, pocałował kilka razy w brodę.
— Dziękuję, kapitanie, bardzo dziękuję.
— Mój drogi chłopcze — kapitan był wzruszony — czy masz jeszcze jakieś życzenie? Powiedz, a spełnię je z radością.
Kurt nie namyślał się długo.
— Mam. Ale nie wiem, czy pan je spełni, kapitanie.
— Spełnię z pewnością, jeżeli nikt z tego powodu nie poniesie szkody.
— Niech pan mi da słowo


Strony: