La Pendola

Autor: Karol May

Matko! — Przerwał jej radosnym okrzykiem i wziąwszy ją w objęcia, zaczął całować.
Pani Sternau zbladła jak ściana.
— Karol! Więc to ty? Naprawdę?! Co za niespodzianka, co za radość!
Trzymając matkę w ramionach, Sternau zawołał do dziewczyny:
— Chodź tu, siostrzyczko, chodź do mnie! Helena rzuciła mu się na szyję.
— Co za szczęście! Przed chwilą mówiłyśmy o tobie. Byłyśmy przekonane, że jesteś w Hiszpanii.
— Chciałem wam sprawić niespodziankę na Boże Narodzenie i dlatego nie pisałem.
Tymczasem Kurt wszedł przez główną bramę na podwórze leśniczówki. Tu powitał go jeden ze służących:
— No, macie lisa?
— Nie my, tylko ja go mam.
— Widzę przecież. Ale kto go zabił?
— Pan Niedopytalski — odparł chłopak, po czym z dumną miną poszedł po schodach na górę i zapukał do drzwi nadleśniczego.
— Wejść! — mruknął kapitan. Był jeszcze w złym humorze. Wszedłszy do pokoju, Kurt wyprostował się po wojskowemu i zameldował:
— Oto jest bestia, panie kapitanie.
Twarz kapitana rozchmurzyła się od razu. Wstał


Strony: