La Pendola

Autor: Karol May

którego bym sam nie powalił?
— W takim razie jesteś naprawdę dzielnym chłopcem. Kurtowi spodobał się ten komplement.
— Jeśli zostaniesz dłużej w Reinswalden, zabiorę cię kiedyś ze sobą i pokażę, jak się tropi lisa.
— Dziękuję. W zamian opowiem ci, jak się poluje na niedźwiedzie, bawoły, lwy i słonie.
— Strzelałeś do nich? Znam jednego, który polował na te wszystkie zwierzęta.
— Kto to taki?
— Doktor Sternau.
— Znasz go naprawdę?
— No, niezupełnie. Ale znam dobrze skóry zastrzelonych przez niego lwów i niedźwiedzi. Wiszą w mieszkaniu pani Sternau. To jego matka. Opowiadała mi nieraz o polowaniach swego syna. Zostanę kiedyś takim samym myśliwym, jak on.
— Tak myślisz?
— Niech tylko urosnę i będę taki duży, jak ty na przykład. Już teraz umiem jeździć konno i strzelać. Ludwik uczy mnie fechtunku i gimnastyki, zaprawiam się również w pływaniu. Chcesz, bym ci pokazał panią Sternau?
— Gdzie ona jest? — zapytał nieznajomy z wyraźnym zniecierpliwieniem.
— Widzisz ten ogród? I ten budynek? To cieplarnia. A te dwie panie: to


Strony: