La Pendola
Autor: Karol May
/>
— Będę odpoczywać po drodze.
— Zgoda więc. Zwiążę lisa, weźmiesz go na plecy. A ja będę miał zaszczyt przynieść do domu Waldinę i wysłuchać mowy pogrzebowej, którą na jej cześć wygłosi pan kapitan. Idź więc, chłopcze, ze swym łupem. Wszak to twój pierwszy lis.
Po tych słowach Ludwik wziął na ręce zabitego psa i oddalił się wraz z towarzyszami. Przez jakiś czas Kurt patrzył w ślad za nimi, po czym ruszył do domu. Znał tu każde drzewo, nie bał się więc, że zabłądzi. Tak bardzo się cieszył, że nie czuł wcale ciężaru, który dźwigał na plecach, choć pot kroplisty spływał mu z czoła. W połowie drogi musiał jednak odpocząć.
Już niedaleko leśniczówki usłyszał czyjeś kroki i po chwili ujrzał wysokiego, mocno zbudowanego mężczyznę, ubranego w podróżny płaszcz. Zatrzymał się i zapytał ostro, naśladując Ludwika:
— Stój! Czego tu szukasz?
Nieznajomy spojrzał na niego rozbawiony, po czym powiedział:
— Na honor przestraszyłeś mnie, chłopcze. Mówisz jak sam leśniczy.
Chłopak poprawił lisa na plecach.
— Niewiele mi do tego brakuje.
Strony:
— Zgoda więc. Zwiążę lisa, weźmiesz go na plecy. A ja będę miał zaszczyt przynieść do domu Waldinę i wysłuchać mowy pogrzebowej, którą na jej cześć wygłosi pan kapitan. Idź więc, chłopcze, ze swym łupem. Wszak to twój pierwszy lis.
Po tych słowach Ludwik wziął na ręce zabitego psa i oddalił się wraz z towarzyszami. Przez jakiś czas Kurt patrzył w ślad za nimi, po czym ruszył do domu. Znał tu każde drzewo, nie bał się więc, że zabłądzi. Tak bardzo się cieszył, że nie czuł wcale ciężaru, który dźwigał na plecach, choć pot kroplisty spływał mu z czoła. W połowie drogi musiał jednak odpocząć.
Już niedaleko leśniczówki usłyszał czyjeś kroki i po chwili ujrzał wysokiego, mocno zbudowanego mężczyznę, ubranego w podróżny płaszcz. Zatrzymał się i zapytał ostro, naśladując Ludwika:
— Stój! Czego tu szukasz?
Nieznajomy spojrzał na niego rozbawiony, po czym powiedział:
— Na honor przestraszyłeś mnie, chłopcze. Mówisz jak sam leśniczy.
Chłopak poprawił lisa na plecach.
— Niewiele mi do tego brakuje.
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116
- 117
- 118
- 119
- 120
- 121
- 122
- 123
- 124
- 125
- 126
- 127
- 128
- 129
- 130
- 131
- 132
- 133
- 134
- 135
- 136
- 137
- 138
- 139
- 140
- 141
- 142
- 143