La Pendola

Autor: Karol May

honorowa.
— No tak.
— Taką nagrodę może więc nosić tylko ktoś, kto ma honor.
— Do pioruna, nie rozumiem! Przecież masz honor, no nie?
— Czy można nazwać honorowym kogoś, kto się pozwala obrażać?
— Któż cię ewentualnie obraził? —Ty.
— No, no…
— Czy nie nazwałeś mnie żółtodziobem? A tymczasem sarn strzelasz jak żółtodziób.
Ignacy i Franciszek uważali to wszystko za żarty, ale Ludwik wziął rzecz zupełnie poważnie. Podszedł do chłopca, zdjął kapelusz i wyciągając do niego rękę rzekł:
— Jesteś dzielny chłop. Widzisz, zdejmuję przed tobą kapelusz. Czy przebaczysz mi teraz, żółtodziobie?
— Kocham cię, Ludwiku! A teraz możesz mnie udekorować. Po chwili z namaszczeniem poprawiał swoją „dekorację”.
— I jeszcze jedno. Lis jest mój i sam zaniosę go do domu.
— Za mały jesteś i za słaby.
— Nieprawda!
Chwycił lisa za tylne łapy i podniósł go do góry.
— No dobrze. Pomożemy ci, w razie gdybyś się zmęczył.
— Nie. Sam z nim dojdę.
— Ależ to za daleko, nie doniesiesz.

Strony: