Kozak

Autor: Karol May

imperatorowi.
Twarz urzędnika przybrała wyraz niezmiernego zdumienia, natomiast pozostali obecni usiłowali spiesznie wyrazić minami swoje uszanowanie.
- Mój Boże! Czy to prawda Jaśnie Wielmożny Panie? Dlaczego od razu" nam tego nie powiedziałeś?
- Dlaczego? Bo tak mi się podobało. A teraz przy świadkach pytam cię jeszcze raz, czy jestem równy tobie i twojemu synowi?
- Wybacz nam! Stoisz o wiele wyżej niż my.
- A więc dla twojego syna to zaszczyt, że chcę się z nim bić.
- Oczywiście! I właśnie dlatego uważam, że nie powinieneś upierać się przy tym pojedynku - przypochlebiał się naczelnik.
- Dlaczego nie?
- On jest bardzo odważny i mogłaby z tego wyniknąć dla ciebie jakaś szkoda.
- Do diabła z tym! Myślisz, że ja nie jestem odważny?
- Ależ nie, przeciwnie! Ale wobec kuli odwaga nie zda się na nic.
- Umiem obchodzić się z kulami. Dowiodłem tego dzisiaj strzelając do jego czapki i robiąc mu w niej dziurę, jeśli się nie mylę.
Isprawnikowi zrobiło się nieswojo na skutek szorstkiej pewności siebie Sama. Mimo to uczynił jeszcze jeden


Strony: