Kozak

Autor: Karol May

rotmistrz przedstawiał sobą straszny widok. Niepohamowany gniew sprawił, że jego twarz zrobiła się ciemnoczerwona i wydawało się, że żyły na czole zaraz pękną.
Ani jeden człowiek nie siedział, nawet „państwo"' podnieśli się ze swoich miejsc. Kozacy niechętnie wykonywali rozkaz dowódcy i bardzo powoli zbliżali się do Numeru Dziesiątego.
- Prędzej, psy! - grzmiał rotmistrz. - Mam was pośpieszyć? Wtem Will stuknął małego Sama w ramię.
- Czy musimy spokojnie na to patrzeć? Czy nie lepiej zlinczować rotmistrza?
- Tak, unurzamy go troszkę w smole, a potem w pierzu! - dodał Dick.
- Poczekajcie jeszcze! - poradził im Sam, po czym zbliżył się do zesłańca.
Numer Dziesiąty odgadł życzliwe zamiary trapera, ale powstrzymał go ruchem ręki.
- Bądź ostrożny, braciszku! Tutaj rządzą prawa, które ty jako cudzoziemiec musisz respektować w dwójnasób.
Sam Hawkens zrozumiał to oczywiście, dlatego szepnął do Willa:
- Na razie pozostawimy sprawy swojemu biegowi. Ale wymknij się stąd cichaczem i sprawdź, dokąd go zabiorą.
- Dlaczego sam nie pójdziesz?
-


Strony: