Kozak

Autor: Karol May

stłukę, że strzępy polecą!
Z tymi słowy skoczył na kozaka. Ten odsunął się nieco i wymierzył mu tak mocny policzek, że napastnik poleciał na przegrodę, przewrócił ją i razem z nią wpadł na salę. Rotmistrz pozbierał się szybko i ponownie zaatakował przeciwnika. Ale Numer Dziesiąty złapał go, uniósł do góry i rzucił z rozmachem o ścianę.
To stało się tak szybko, że nikomu nie udałoby się zapobiec takiemu rozwojowi wypadków. Teraz kozak oddychając ciężko podał Kar-pali ramię i powiedział tak spokojnie, jak gdyby nic się nie wydarzyło:
- Pozwól, że odprowadzę cię na miejsce!
Karpala była bardzo blada, opadła na ławę i nie była w stanie wydobyć z siebie głosu. Także w sali panowała śmiertelna cisza.
- Braciszku, czy teraz wypijesz ze mną za jej zdrowie? - odezwał się do Sama Numer Dziesiąty głośno i wyraźnie.
- Na Boga, ależ z ciebie dzielny człowiek! To dla mnie przyjemność trącić się z tobą.
Sam napełniał szklanki i zanim się z tym uporał, w całej sali zabrzmiał głos rotmistrza:
- Na niego! Łapcie go! Natychmiast!
Ostro skarcony


Strony: