Kozak

Autor: Karol May

ramię.
- Zatrzymaj się! Puść ją natychmiast!
- Widzisz przecież, że moja dama tego nie chce. Jeżeli rzeczywiście jest twoją narzeczoną, powinieneś okazać jej uszanowanie, a nie obrażać, wymyślając mi wjej obecności!
- Ty nędzny psie! Usłuchniesz, czy nie? Rotmistrz uniósł knut.
- Nie jestem ani psem, ani przestępcą. Wysłano mnie na Syberię bez sądu. Jestem jak i ty oficerem, i człowiekiem szlachetnie urodzonym. Nie waż się mnie choćby tknąć tym pejczem!
- Czekaj łajdaku! Masz! - krzyknął rotmistrz i zamachnął się, lecz cios nie dosięgną! celu, ponieważ Sam złapał go szybko za ramię i odezwał się bardzo uprzejmie swoją łamaną ruszczyzną:
- Uspokój się, braciszku! Jesteśmy tu, żeby się bawić, a nie żeby wysłuchiwać kłótni.
Rotmistrz ryczał jak rozdrażniony byk.
- Nie masz tu nic do rozkazywania! Z drogi!
- Nie rozkazywałem, lecz tylko prosiłem. Uszanuj swoją narzeczoną! Pozwól jej tancerzowi spełnić obowiązek wynikający z uprzejmości względem niej! Cóż to szkodzi, że na chwilkę tu wejdzie!
- Nie wolno mu wchodzić tu, do


Strony: