Kozak

Autor: Karol May

złożył starannie dokumenty i zwrócił je właścicielom.
- I co teraz? - spytał Sam wyzywająco.
- Jesteście wolni!
- Wolni? Zawsze byliśmy wolni. Miałem nadzieję, że otrzymam inną odpowiedź.
- To, co się stało jest wynikiem nieporozumienia - oświadczył zbity z tropu isprawnik.
- Oho! Czekam na przeprosiny rotmistrza, w przeciwnym razie zamelduję gubernatorowi, co skłoniło mnie do strzelania w czapkę - kpił Sam.
Ojciec i syn spojrzeli po sobie, po czym rotmistrz obrócił się gwałtownie do małego trapera.
- Przyznaję, że działałem nazbyt pochopnie. Proszę o wybaczenie.
- Już dobrze, synku! Kto ma odwagę popełniać błędy, musi mieć także odwagę przyznać się do tego. Mam nadzieję, że nie będzie już więcej takich nieporozumień. Bywaj zdrów, ojczulku! Zostań w zdrowiu, synku! Nie zapomnimy dnia, w którym się tak miło poznaliśmy!
Ukłoniwszy się zamaszyście, Sam wraz z przyjaciółmi opuścił kancelarię.
Ojciec i syn milczeli przez chwilę. Naczelnik gapił się na drzwi, za którymi zniknęli, po czym wybuchnął czerwony z wściekłości.
- Co


Strony: