Kozak

Autor: Karol May

To gbur, bezwstydny prostak, jeśli się nie mylę, hihihihi!
- Masz milczeć!
- Stul gębę! - wrzasnął Sam jeszcze głośniej. - Terazja mówię! Jak skończę, przyjdzie kolej na ciebie! Wydaje mi się, że nie wiesz, iż najpierw wypada się dowiedzieć, kogo masz przed sobą. Car w Petersburgu ucieszy się, gdy mu przekażę, jakie tu siedzą wszy zamiast urzędników. Oto mój paszport. Obejrzyj go sobie dobrze, a jak nie umiesz czytać, wypiszę ci alfabet na krześle. Gdy na nim usiądziesz, przylepi ci się do spodni, hihihihi! - co powiedziawszy wyjął z sakiewki paszport i położył przed isprawnikiem.
Sam gadał tak szybko i tak niezrozumiale, że urzędnik zrozumiał zaledwie połowę skierowanych pod jego adresem uprzejmości.
Zdumiony naczelnik otworzył paszport, czytał go powoli, po czym przetarł oczy i zaczął czytać jeszcze raz od początku, a jego twarz stopniowo wydłużała się coraz bardziej. Na dany przez Sama znak również Dick i Will okazali swoje papiery, które wprawiły urzędnika w nie mniejsze zdumienie.
Naczelnik spocił się. Syn podszedł do niego zaskoczony i również zajrzał do paszportów. Ojcie


Strony: