Kozak

Autor: Karol May

naszpikowne były najcudaczniejszymi kwestiami, wymieszane z zarozumiałym „ hrhihihi" i powtarzającym się ciągle „jeśli się nie mylę", tak, że Herman von Adlerhorst wymykał się często, żeby osłupiałych dryblasów nie urazić wybuchem śmiechu.
I tak Sam Hawkens męczył się rzetelnie, a kiedy statek przybił wreszcie do portu we Władywostoku, tak dobrze posługiwał się rosyjskim, że mógłby całkiem samodzielnie radzić sobie w tym obcym kraju.
Z Władywostoku płynęli dalej na parowcu do Nikołąjewska u ujścia Amuru, a następnie w górę rzeki do Chabarowska, stolicy guberni Amur. Herman musiał zatrzymać się kilka dni w Chabarowsku, żeby uregulować wszystkie sprawy związane z pieniędzmi i z podróżą, natomiast pozostała trójka udała się w dalszą drogę w górę Amuru, a potem Szyłki aż do Mitrofanowej.
W Mitrofanowej kończy się żeglowność Amuru, który w swoim górnym biegu przekształca się właściwie w dwie rzeki: Szyłkę i Ar-gun. Od Nikołąjewska przyjaciele przebyli wodą nieomal trzy tysiące kilometrów. Potem przez Nerczyńsk i Czitę udali się konno do Wierch-nieudinska, swojego następnego celu,


Strony: