Kozak

Autor: Karol May

/> - Teraz się zemszczę! - syczał szaleniec.
- Potem ja cię wyciągnę, jak będę u góry.
- Pamiętasz jeszcze, wtedy? Też nie miałeś dla mnie litości.
- Zwariowałeś! - wrzeszczał Roulin. - Odczep się! Precz!
- Zabiję cię, zabiję!
Roulin chciał odepchnąć szaleńca, wtem poczuł ostrze sztyletu. Zatoczył się, jęknął i padł, a obłąkany Juanito klęczał na nim zadając mu bezlitośnie cios za ciosem, śmiejąc się dziko, krzycząc i zawodząc, macając w ekstazie wolną lewą dłonią krew spływającą z głowy, szyi i piersi konającego.
W międzyczasie Walker wylądował wprawdzie po drugiej stronie muru, ale niezbyt szczęśliwie. Po skoku z niemal czterometrowej wysokości trzasnęło coś w jego nodze i lewą stopę przeszył kłujący ból. Wzdychał i klął. Cholera, tego jeszcze brakowało. Zrobiło mu się duszno i opanował go śmiertelny strach. Tylko tu nie leżeć! Żeby tylko nie dostać się z powrotem za mur! Ilość jego przewin tak narosła, że absolutnie nie mógł liczyć na pobłażliwość. A więc precz stąd! Jak najdalej!
Spróbował wstać zaciskając zęby. Szedł z


Strony: