Kozak

Autor: Karol May

jako pierwszy znalazł się u góry. Roulin, który mu w tym dopomógł, przynaglał go do pośpiechu.
- Szybko! Pomóż mi! Ja też chcę do góry!
Wtem do muru zbliżyła się postać jakiegoś mężczyzny. Walker sądził, że to wartownik i jednym skokiem znalazł się po drugiej stronie balustrady.
- Przeklęty! - Roulin patrzył do góry osłupiałym wzrokiem. - Chcesz mnie zostawić w potrzebie, psie?
W tym momencie usłyszał za sobą kroki. Odwrócił się szybko '' i podniósł pięść. Przed nim stał Juanito Alvarez z czaszką czerwoną " jak ogień, zdradziecko wysuniętą ku przodowi. Juanito wyzdrowiał, przynajmniej na ciele, bo jego dusza bardzo ucierpiała. Oczy migotały mu niespokojnie i błędnie, i tak jak płomień tli się pod popiołem, tak obłęd rozwijał się potajemnie w jego mózgu. A rebelia dopełniła reszty, hałas, strzelanina i wrzaski, nocny pożar, płynąca strumieniami 5 krew rannych, to wszystko rozpętało w nim istny szał.
- Mam cię teraz! - wysapał i skulił się w napięciu.
Roulin rozpoznał go i odetchnął z ulgą.
- Chodź tu! Prędko! Pomóż mi przeleźć przez mur!

Strony: