Kozak

Autor: Karol May

tak się wydłużyła, że wyglądała jak żywy wykrzyknik, a pełen niechęci Will Parker tak zacisnął swe szerokie wargi, że stały się zadziwiająco podobne do myślnika.
- Stop, Sam! - wtącił się Will do rozmowy. - Zachowujesz się tak, jak gdyby nas tu nie było!
Sam Hawkens rzucił zdumionym wzrokiem na Willa Parkera.
- Al. Right! Dobrze, że mi o tym przypominacie. Rzeczywiście całkiem o tym zapomniałem, hihihihi!
- W takim razie to już najwyższy czas, żebyśmy przypomnieli ci o naszej skromnej obecności.
- Well, przyjmuję do wiadomości. Czego ode mnie chcecie?
- Sam, to obrzydliwe z twojej strony, że bez pytania nas podejmujesz tak ważką decyzję.
- A czemuż to miałbym was pytać?
- Nie gadaj tak głupio! Jesteśmy jak trójlistna koniczyna i powinniśmy się trzymać razem. Zrozumiano?
- Ale tu chodzi przecież o całkiem krótkie rozstanie.
- Możesz przysiąc? Jakże łatwo pół roku może się przedłużyć do całego roku, a może jeszcze dalej. Nie, pozostaniemy razem.
- Ale 111/ przyrzekłem temu gentlemanowi, że będę mu towarzyszył.
- No to


Strony: