Kozak

Autor: Karol May

mylę.
- A więc? - naciskał na niego Herman. - Wyświadczy mi pan tę przysługę, czy nie?
- Hm, nie tak szybko, czcigodny panie! Powiedzcie mi najpierw, czy będę mógł zabrać ze sobą moją Mary?
- Oczywiście! Bez wierzchowca nie zajechałby pan daleko.
- Czy są tam także sawanny i prerie?
- Może nawet więcej, niżby pan chciał. Oczywiście wyglądają inaczej niż tutaj i nazywają się tundra.
- A Indianie? Co z nimi?
- Indian tam nie ma, jest za to mnóstwo kaukaskich nomadów, takich jak Kirgizi, Tunguzi, Buriaci, Jakuci, Samojedzi i...
- Przestańcie, przestańcie! Kto te wszystkie nazwy zapamięta? I te wszystkie języki, które należałoby opanować! Nie mógłbym już wyrzec ani jednego rozsądnego słowa, jeśli się nie mylę.
- Przecież już obiecałem wyuczyć pana po rosyjsku tego, co niezbędne. To absolutnie wystarczy, żeby się pan dogadał z tymi ludami.
- Pana mowa jest jak lasso, które mi pan okręca wokół ramion. Co pan o tym sądzi, mister Firehand?
- Mister Adlerhorst mówi prawdę. Nie jest tak źle, jak pan sądzi. A jeśli chodzi o mnie, to


Strony: