Kozak

Autor: Karol May

Tego oczywiście nie mogę wiedzieć. Musi się pan sam przekonać. On tęskni za Niemcami, krajem swojej babki, i bardzo chciałby je zobaczyć, dlatego bardzo chętnie wyprawi się na stary kontynent. A poza tym wesprę pana w miarę moich sił, nawet jeżeli nie będę mógł panu towarzyszyć.
Herman i Martin udali się do następnych drzwi i zapukali do Sama Hawkensa i obu dryblasów, jednak pokój był pusty. Cała trójka wyszła obejrzeć sobie miasto i trzeba było cierpliwie poczekać do wieczora. Kiedy później wszyscy razem zasiedli w gospodzie przy kolacji, Herman wyniszczył całą sprawę.
Mały traper drapał się w podnieceniu w perukę i wymachiwał nad stołem widelcem i nożem.
- Ależ sir, czy pan zwariował? Co panu przyszło do głowy? Ja nie rozumiem przecież mowy tamtejszych Indian ani muzułmanów!
- To jeszcze najmniejsze zmartwienie. Tyle rosyjskiego, ile pan potrzebuje, mogę pana nauczyć!
- Czyżby pan mówił tym językiem? Podobno jest jeszcze trudniejszy, niż chińszczyzna, jeśli się nie mylę!
- Dlatego nie trzeba się martwić. Mówiłem panu przecież, że dawniej pracowałem w Konstantynopolu


Strony: