Kozak

Autor: Karol May

ludzi w okolicy.
W karczmie panował ruch i hałas. Rosjanie zapoznali narody Syberii przede wszyskim z wódką. Ale Sybirak nie może wypić dużo, zbyt szybko się upija. I dziwnym trafem jego stan upojenia nie jest zbyt silny, jednak tym bardziej uporczywy. Już po kilku szklankach wódki jest zamroczony przez dwa dni; skacze wtedy i cwałuje na koniu z podwójną gorliwością, a jak tylko wytrzeźwieje, od-razu opróżnia kolejną szklankę.
W karczmie nie widać było ani stołów ani krzeseł. Dookoła pod ścianami leżały maty z sitowia, na których siedzieli podkurczywszy nogi skośnoocy goście. Pili to co akurat mogli dostać: kwaśne mleko, wódkę, kwas chlebowy albo herbatę w kolorze cegły. A przy tym ich języki ani na chwilę nie odpoczywały. Kto słyszał, jak wrzeszczeli, mógł pomyśleć, że zaraz dojdzie tu do morderczej bijatyki, a przecież prowadzili oni jedynie uprzejmą, przyzwoitą pogawędkę.
Nagle wszyscy goście zamilkli. Do karczmy wszedł jakiś obcy, niewielkiego wzrostu pan . Tak tubylcy nazywają każdego dobrze odzianego mężczyznę o kaukaskich rysach twarzy. Nowy gość miał na sobie szerokie, niebieskie


Strony: