Kozak

Autor: Karol May

małego'
- Córeczko, nie możemy cię stąd zobaczyć, ale usłyszysz nasze głosy!
- Mów! - odparła Karpala rezolutnie.
- Wyjdź w imię Boże z wody! Oni odjechali!
- A wy?
- Jesteśmy trzema obcymi mężczyznami i chcemy napoić nasze konie. Siedzimy plecami do rzeki i nie odwrócimy się, dopóki nam na to nie pozwolisz.
- Mogę wam wierzyć?
- Usilnie o to proszę! Sam Hawkens dotrzymuje danego słowa, nawet jeżeli dał je siedzącej w wodzie sguawl Hihihihi!
Było w zachowaniu tego obcego coś, co wzbudzało zaufanie Kar-pali. Poza tym wychowano ją jak chłopca i obca jej była wszelka pru-deria. Kiedy indziej sama z bronią w ręku walczyłaby o szacunek ze strony otoczenia, gdyby zachodziła taka konieczność. Wyszła więc bez szczególnego skrępowania na brzeg i szybkim spojrzeniem na drugą stronę rzeki przekonała się, że ten uprzejmy, obcy człowiek mówił prawdę. Wszyscy trzej siedzieli bez ruchu zwróceni plecami do rzeki, dwóch długich i jeden mały. Szybko narzuciła na siebie ubranie.
- Teraz możecie się odwrócić! - zawołała śmiejąc się. Obcy posłuchali wezwania.

Strony: