Kozak

Autor: Karol May

chciało się pić, dlatego jeźdźcy opuścili na chwilę wóz, żeby napoić je w rzece.
Trzej obcy zauważyli pływaczkę, przystanęli na chwilę i wycofali się zmieszani.
- Ach, cóż za delikatność! - zadrwił porucznik.
- Widzieli nas! Zobacz, czego chce ten mały?
- Macha do nas.
- Myślę, że chce, abyśmy i my się oddalili. - : Teraz grozi mi pięścią!
- Parszywy pies!
Mały jeździec z drugiej strony rzeki rzeczywiście podniósł groźnie zaciśniętą pięść. Pogroził jeszcze raz, a kiedy i to nie poskutkowało, zeskoczył z siodła i odpiął od niego jakiś długi przedmiot.
- Do diabła! Strzelba! - zakrzyknął rotmistrz.
- Uważaj, on strzela!
- Niech spróbuje!
Ale obcy nie uznał chyba swojego zamiaru za ryzykowne przedsięwzięcie, bo kiedy jego wygrażanie nie odniosło skutku, złożył się do strzału i w następnej chwili rozległ się huk. Rotmistrz wzdrygnął się i złapał za głowę.
- Na Boga. ten człowiek naprawdę strzela! - zawołał porucznik. - Jesteś ranny?
- Gdzieś mnie trafił.
- Ach, tu w kołpak! Zniknęła zapinka z


Strony: