Kozak

Autor: Karol May

daleko w dole. Wokoło nie było widać żadnego człowieka. Nie było też uprawnych pól zwykle przyciągających ludzi, a koryto rzeki znajdowało się głęboko w dole, tak że trudno ją było od razu zauważyć. A ponadto Karpala namiętnie lubiła pływać.
Jeszcze zanim pomyślała do końca, już zeskoczyła z konia i zaczęła zdejmować suknię i klejnoty, i wkrótce pływała w przejrzystej toni. Nie miała pojęcia, że tymczasem nadjechali obaj oficerowie, wypatrzyli jej wierzchowca, swoje konie zostawili w ukryciu i skradali się w jej kierunku.
- Kozak jest za nami! - powiedział nagle porucznik. Syn naczelnika obejrzał się za siebie.
- Rzeczywiście! Wygląda na to, że ten łajdak coś knuje. Patrz, cwałuje z powrotem! Poczekaj, chłopcze, jeszcze sam wylądujesz w wodzie!
- Do pioruna, nadjeżdżają obcy; ci z wozów tam z tyłu! Rotmistrz pokazał na przeciwległy brzeg, do którego zbliżało się
teraz trzech jeźdźców, dwóch niesłychanie chudych i długich i jeden mały. Dłudzy siedzieli na kościstych koniach buriackich, podczas gdy wierzchowiec trzeciego wyglądał na muła. Zwierzętom najprawdopodobniej


Strony: