Kozak

Autor: Karol May

wyobrażała sobie w duchu tę odważną, męską twarz, która ukazała jej się w chwili śmiertelnego niebezpieczeństwa. Niejeden raz marzyła we śnie i na jawie o swoim wybawcy, a tęsknota, samotność i fantazja przyozdabiały jego postać wszelkimi zaletami rycerskiego bohatera...
Wtem z lewej strony zalśniły wody rzeki. To tam się to wydarzyło. Jak odurzona, z poczuciem, że jakoś powinna zadośćuczynić temu człowiekowi, skierowała konia w tamtą stronę i obserwowała to miejsce. O, tam w sitowiu leżało jej skostniałe ciało! Tam przywrócił ją do przytomności i pocałował w usta. A potem pojawił się rotmistrz, ten nie do opisania obrzydliwy człowiek.
Karpala ze świstem przecięła pejczem powietrze. Zdecydowanie potrząsnęła głową, aż rozdzwoniły się złote ozdoby w jej włosach. Nie, nie myśleć już o nim, lepiej o tym drugim, który ryzykował dla niej życie i rzucił się w lodowatą toń, żeby ją wyciągnąć spod wirującej kry!
Tu, w tej wodzie walczył o jej życie! Jak wspaniale zanurzyć się znowu w tych falach i ochłodzić wzburzoną krew! Karpala rozejrzała się badawczo dookoła. Miasto leżało


Strony: