Kozak
Autor: Karol May
tutaj odważyć na kąpiel.
- Czemu akurat w tym niebezpiecznym miejscu?
- Buriatki są wyśmienitymi pływaczkami. Apoza tym po Karpali można się wszystkiego spodziewać.
Oficerowie pognali galopem w stronę brzegu, nie myśląc wcale
0 tym, że kozak towarzyszy im zgodnie z rozkazem.
- Do diabła! To jej koń!
Karpala przeprawiła się przez bród, żeby jakoś ukoić wzburzenie
1 uporządkować myśli. Ujrzała ponownie swojego wybawcę, a przy tym dowiedziała się, że przysięga ojca nieodwołalnie wiązała ją z rotmistrzem, którym pogardzała. Pędziła przed siebie równiną. Obrzydliwa myśl, że jest narzeczoną tego brutalnego mężczyzny, napełniała ją prawdziwym oburzeniem. Ma zostać żoną tego człowieka! Jego towarzyszką aż do śmierci! Nigdy! Ale co począć z przysięgą złożoną lamie? Jak załagodzić tę rozterkę? Myślała i myślała, ale nie mogła znaleźć rozwiązania.
A potem przypomniała sobie kozaka. Karpala nie uświadomiła sobie jeszcze, jak głębokie wywarł na niej wrażenie: stawała się jednak spokojniejsza, ilekroć jej myśli wędrowały ku niemu. Jakże często
- Czemu akurat w tym niebezpiecznym miejscu?
- Buriatki są wyśmienitymi pływaczkami. Apoza tym po Karpali można się wszystkiego spodziewać.
Oficerowie pognali galopem w stronę brzegu, nie myśląc wcale
0 tym, że kozak towarzyszy im zgodnie z rozkazem.
- Do diabła! To jej koń!
Karpala przeprawiła się przez bród, żeby jakoś ukoić wzburzenie
1 uporządkować myśli. Ujrzała ponownie swojego wybawcę, a przy tym dowiedziała się, że przysięga ojca nieodwołalnie wiązała ją z rotmistrzem, którym pogardzała. Pędziła przed siebie równiną. Obrzydliwa myśl, że jest narzeczoną tego brutalnego mężczyzny, napełniała ją prawdziwym oburzeniem. Ma zostać żoną tego człowieka! Jego towarzyszką aż do śmierci! Nigdy! Ale co począć z przysięgą złożoną lamie? Jak załagodzić tę rozterkę? Myślała i myślała, ale nie mogła znaleźć rozwiązania.
A potem przypomniała sobie kozaka. Karpala nie uświadomiła sobie jeszcze, jak głębokie wywarł na niej wrażenie: stawała się jednak spokojniejsza, ilekroć jej myśli wędrowały ku niemu. Jakże często
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116
- 117
- 118
- 119
- 120
- 121
- 122
- 123
- 124
- 125
- 126
- 127
- 128
- 129
- 130
- 131
- 132
- 133
- 134
- 135
- 136
- 137
- 138
- 139
- 140
- 141
- 142
- 143
- 144
- 145
- 146
- 147
- 148
- 149
- 150
- 151
- 152
- 153
- 154
- 155
- 156
- 157
- 158
- 159
- 160
- 161
- 162
- 163
- 164
- 165
- 166
- 167
- 168
- 169
- 170
- 171
- 172
- 173
- 174
- 175
- 176
- 177
- 178
- 179
- 180
- 181
- 182
- 183
- 184
- 185
- 186
- 187
- 188
- 189
- 190
- 191
- 192
- 193
- 194
- 195
- 196
- 197
- 198
- 199
- 200
- 201
- 202
- 203
- 204
- 205
- 206
- 207
- 208
- 209
- 210
- 211
- 212
- 213
- 214
- 215
- 216
- 217
- 218
- 219
- 220
- 221
- 222
- 223
- 224
- 225
- 226
- 227
- 228
- 229
- 230
- 231
- 232
- 233
- 234
- 235
- 236
- 237
- 238
- 239
- 240
- 241
- 242
- 243
- 244
- 245
- 246
- 247
- 248
- 249
- 250
- 251
- 252
- 253
- 254
- 255
- 256
- 257
- 258
- 259
- 260
- 261
- 262
- 263
- 264
- 265
- 266
- 267
- 268
- 269
- 270
- 271
- 272
- 273
- 274
- 275
- 276
- 277
- 278
- 279
- 280
- 281
- 282
- 283
- 284
- 285
- 286
- 287
- 288
- 289
- 290
- 291
- 292
- 293
- 294
- 295
- 296
- 297
- 298
- 299
- 300
- 301
- 302
- 303
- 304
- 305
- 306
- 307
- 308
- 309
- 310
- 311
- 312
- 313
- 314
- 315
- 316
- 317
- 318
- 319
- 320
- 321
- 322