Kozak

Autor: Karol May

Missouri. Ale traper ulepiony jest z całkiem innej gliny, niż rosyjski zesłaniec, albo Tunguz czy Bu-riat.
Dzisiaj na jesiennym jarmarku w Wierchnieudinsku zgromadziła się prawdziwa mieszanina syberyjskich narodowości.
Zazwyczaj w miasteczku stacjonował jedynie niewielki oddział wojska. Tym razem jednak oddelegowano tam całą sotnię.
Z carskich kopalni w Gzicie, gdzie pod ziemią pracowali głównie skazańcy, uciekło kilku tych nieszczęśników. Dowiedziano się, że powędrowali w kierunku Wierchnieudinska. A więc wysłano tu kozaków, żeby przeszukali całą okolicę, pojmali uciekinierów i dostarczyli do przykładnego ukarania. Dowódcą tej sotni był syn naczelnika powiatu Wierchnieudinsk. znający tę okolicę jak własną kieszeń i zdolny wytropić wszystkie możliwe kryjówki.
Znano go jako srogiego, ponurego oficera Lękano się go i w całym szwadronie nie było ani jednego człowieka, który darzyłby go swoją przychylnością.
Jego ojciec zamieszkiwał najbardziej okazały budynek w mieście, któremu pod względem wielkości dorównywała jedynie karczma. Właściciela karczmy zaliczano do najzamożniej szych


Strony: